Wiem że dla wielu ,,branżowców,, zaczyna się ciężki sezon.
Wszystkich tych, którzy są przekonania o tym, że praca florysty to lekka , pachnąca praca-zapraszam właśnie teraz do odwiedzenia zaprzyjaźnionych kwiaciarni ;)
p.s. Żywice z rąk, najlepiej usunąć zwykłym olejem jadalnianym -sprawdziłam ;)
Zantedeschia, potocznie zwana kallą ( kalijką) jest dla mnie pokoleniową kością niezgody, wśród kwiatów dostępnych na naszym rynku.
Bardzo często zdarza się że, panna młoda pod presją rodziny (zwłaszcza starszyzny) rezygnuje z bukietu, w którym dominuje ta charakterystyczna roślina.
Jak Wy ją odbieracie?
Czy to jedynie kwiat żałobny, czy to tylko symbolika wpisana w nasz klimat?